Przejdź do treści
Niezależny magazyn o Krakowie — bez biletów, bez rezerwacji, bez ściemyAktualnościPublikuj u nas
Radio KRK Z archiwum

Eteryczne rendez vous

Opis audycji z archiwum radia KRK FM 102,4. Program nie jest nadawany — stronę zachowujemy jako ślad po krakowskiej antenie.

Prowadzący: Robert Konatowicz

Uwielbia nad wyraz, a nawet nad całe zdanie Kraków i Wenecję.

Nie znosi przemocy, dlatego nie rozumie hiszpańskiej miłości do corridy. Urodził się w połowie miesiąca bogini miłości Wenus - pod znakiem byka, gdyby zatem miał być widzem hiszpańskich igrzysk, byłby po stronie byków. Uwielbia za to corridę słowną na antenie radia oraz piosenkę inspirowaną głośnym japońskim filmem "Ai no corrida", czyli "Corrida zmysłów" (najlepszą wersję nagrał Quincy Jones).

Uważa, że radio jest najbardziej zmysłowym medium. Jest skłonny nawet stwierdzić, że radio to oddzielny - siódmy zmysł. Siódemka to, jak wiadomo, szczęśliwa liczba, a on, jak twierdzi, zawsze miał szczęście do poznawania ciekawych ludzi. Wielu ich spotkał dzięki pracy na Kopcu Kościuszi. Nadszedł czas na spotkania w KRK FM.

Studiował filologię polską, teatrologię na Uniwersytecie Jagiellońskim, by zgłębić problem teatralno-okulistyczny: jak bardzo ogromny swój teatr widział Wyspiański. Fascynujące było też podążanie tropami "narodzin tragedii z ducha muzyki". Muzyka jest dla niego tym, co pozwala nam z godnością odgrywać swoje role w teatrze dnia powszedniego. Muzykę wchłania wszystkimi zmysłami: od opery barokowej, przez jazz i rock (np. Joy Division), po muzykę klubową.

Dlatego też świetnie czuje się w radiu, którego paliwem jest muzyka właśnie.

Kocha Włochy - jego matka chrzestną mogłaby być Sophia Loren, a ojcem chrzestnym, czyli il padrino, oczywiście Don – nie, nie Don Corleone (bo to niebezpieczne), ale Cichy Don.

Podobno ma kobiecy mózg, dlatego cechuje go corrida skojarzeń, ale byki już tak mają.

Nazywam się Robert Konatowicz - zapraszam do wspólnego słuchania KRK FM od 10 do 14. To będą niezwykłe chwile: szef stanie się łagodny jak baranek, Wisła wpadnie do Rudawy (dla odmiany) na kawę, obiad sam się ugotuje, a jesień zamieni się w czas letni.

Moja zasada - po pierwsze nie nudzić.